Wszystko, co uda mi się napisać...

102. K. Wilczyńska ,,Ta druga"

InstagramCapture_f4ce88cf-8925-48c1-98e6-02b2303572f4.jpgIle jesteś w stanie poświęcić dla mężczyzny, którego kochasz? Ile jesteś w stanie zrobić, by spełnić swoje największe marzenie i zdobyć rodzinę, której nigdy nie miałaś? Czy możesz wiele wybaczyć bliskim osobom? A sobie ile wybaczysz?

Sięgając po książkę Karoliny Wilczyńskiej, myślałam, że będzie to kolejna opowieść o zdradzie małżeńskiej i o tym, że kobieta stara się wybaczyć, zapomnieć, jakoś wszystko poskładać. Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast na kochance, cała opowieść skupiła się na trudnej relacji z teściową.

Poznajemy Lenę, żonę Tomasza, matkę Kasi. Właściwie chyba nie powinnam tutaj używać stwierdzenia: ,,poznajemy". Raczej ,,wchodzimy" w jej myśli, gdy znajduje się w szpitalu, przy łóżku ciężko chorej teściowej. Co nas uderza? Chłód i wyrachowanie. Lena w ogóle nie przejmuje się chorobą bliskiej osoby, jest tam z poczucia obowiązku, najchętniej wróciłaby do domu i posprzątała. Dlaczego taka jest? Podobno wiele złego spotkało ją ze strony matki Tomka. Podobno starsza kobieta szykanowała ją, manipulowała, wtrącała się w sprawy małżeńskie, próbowała odebrać Tomasza, przeciągnąć go na swoją stronę. Tego Lena nie wybaczy-nigdy. Tylko czy wszystko w życiu jest zawsze czarno-białe? Czy kobieta nie zatraciła się w nienawiści i nie pomyślała o tym, że może cała sytuacja wygląda inaczej z perspektywy matki?

Przyznam szczerze, że zmęczyłam się tą książką. Naprawdę. Nie mogłam jej czytać, bo nic się w niej nie działo. Fakt, pomysł na fabułę jest dość niecodzienny, okładka ciekawa, ale brak akcji dobija. Jest to książka psychologiczna, składająca się prawie wyłącznie z zapisu myśli Leny i to myśli, które nie oszczędzają teściowej, chwilami czytało się to z niesmakiem, poczuciem, że dziewczyna przegina. Biło od niej okrucieństwo, złość, której nie da się w żaden sposób zahamować.

indeks.jpgGdybym miała znaleźć osobę, która znakomicie oddaje klimat postępowania Leny, byłaby to Bree Van De Kamp. Oczywiście, Bree z ,,Gotowych na wszystko" nie jest zimna i wyrachowana, raczej udaje twardą, silną babkę, która całe życie poświęciła mężowi, obiadkom, porządkom, dzieciom. Dopiero po jakimś czasie rozumie, że ona też ma prawo do radości i szczęścia. Taka właśnie jest Lena.

Na palcach jednej ręki możemy policzyć liczbę dialogów, głównym planem staje się sala szpitalna, a jedyną bohaterką, którą analizujemy, jest Lena. Cała reszta to tylko imiona, które przepadają w fabule.

WP_20161008_002.jpgNie mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych książek czytanych w tym roku, jest mocno przeciętna. Na pewno ma coś w sobie, bo nie rzuciłam jej w kąt i przeczytałam, ale czy jest warta większej uwagi i poświęconego jej czasu? Myślę, że czytałam lepsze opowieści psychologiczne i nie nudziłam się przy nich. ,,Ta druga" być może nadaje się na długie jesienne wieczory, gdy macie nadmiar wolnego czasu i cierpliwości. Jest też dobrze zrobionym portretem psychologicznym kobiety nieszczęśliwej, niezrozumianej przez najbliższych, z niską samooceną. Myślę, że warto poznać taki punkt widzenia. Jest to książka dla pasjonatów psychologii, ale nie dla tych, którzy szukają w książce akcji, rozrywki, relaksu. Tutaj raczej tego nie znajdziemy, choć każdy z nas ma inny sposób na relaks i szuka innych bodźców. Ode mnie mocne 4,5/10.

______________________________________________

Na koniec pokażę wam moje plany czytelnicze na najbliższy miesiąc. Nie ma tego dużo, jak zwykle pod koniec roku. Zobaczycie tutaj książki z gatunku obyczajowych i new adult. Książki młodzieżowe (wiem, że ,,haha", bo przecież szkoda na nie czasu według niektórych ambitnych...) pokochałam od wakacji. Naprawdę sprawiają, że odlatuję do innego świata. Mam nadzieję, że uda mi się to z ,,After". Słyszałam, że ,,Kiedy pada deszcz" jest podobne do ,,Promyczka"-mojego ukochanego-nie mogłam więc sobie odmówić tej przyjemności. Zobaczymy, porównamy i ocenimy. Na koniec ,,Narodziny odwagi: Calder" M. Sheridan (bo blogerki uważają, że świetna książka) i ,,Zaczekaj na mnie" J. Armentrout (właściwie nie wiem, czego się spodziewać po tej pozycji).InstagramCapture_2982aa06-a281-4567-b06c-c997e6d26f48.jpgTo chyba tyle, jeśli chodzi o plany czytelnicze. Nie wiem, czy wszystkie uda się zrealizować, bo czas ostatnio strasznie mi się kurczy i gdy udaje się wygospodarować kilka chwil na przyjemności, to spędzam je na spaniu. Też tak macie, że gdy zbliża się zima, to organizm zachowuje się jak niedźwiedź i po prostu ,,mocno śpi"? :D Marzę o śniegu, chcę przespać jesień i szybko wskoczyć w nowy rok. A że tegoroczny Sylwester stoi pod ogromnym znakiem zapytania (a raczej w cudzysłowie, bo wątpię, by udało się gdzieś wyrwać), to jeszcze mocniej pragnę wiosny. Przygotowuję też taki wpis podsumowujący ostatnie dwa lata blogowania (troszkę się tego nazbierało), może do grudnia się wyrobię...Zapewne w tzw. międzyczasie pojawi się tu jakiś felieton, póki co nie mam weny i pomysłu na temat. Może wy na coś wpadniecie? Jeśli tak, to bardzo proszę-piszcie w komentarzach.

PS Jeśli zaś chodzi o odchudzanie, to dopiero -7 kg, strasznie powoli to idzie, ale jak się opierniczało całe życie, to takie efekty :D Tak czy siak, idzie powoli, ale idzie, a to najważniejsze :-) Plus jest taki, że mięśnie są :D I ogroooomna satysfakcja. Być może właśnie o tym powstanie kolejny felieton, o ile nie znajdę ciekawszego tematu...