Wszystko, co uda mi się napisać...

108. E. Chodakowska ,,Myślnik"

,,Myślnik" Ewa Chodakowska

Sight_2016_12_28_160747_583.jpgSceptycznie podchodzę do wszelkich poradników, książek, w których mamy kilka złotych cytatów i mnóstwo zdjęć. Uważam, że to strata pieniędzy, papieru i czasu. Motywacyjne teksty możemy sobie samodzielnie wyszukać w necie i zaglądać do nich, gdy tylko mamy ochotę. ,,Myślnik" dostałam w prezencie świątecznym i trudno mi się przyznać, ale...wpadłam jak śliwka w kompot. Po prostu lubię tę książkę.

,,Myślnik" autorstwa Ewy Chodakowskiej to zbiór motywatorów. Wszelkiego rodzaju. Znajdziemy tu cytaty, zdjęcia Ewy, zdjęcia kobiet po metamorfozach, miejsce na swoje notatki, złote rady. W sumie jest tu wszystko, czego potrzeba osobie, która szuka inspiracji. Nie chodzi tylko o ćwiczenia i dietę. To motywatory do zdrowego stylu życia w ogóle.WP_20170122_008.jpg

Książka jest zrobiona bardzo estetycznie. Aż chce się do niej sięgać. Twarda oprawa, papier kredowy, piękne rysunki, świetna szata graficzna no i tytuł. Dla mnie bardzo zaskakujący. ,,Myślnik"-coś, co zachęca do myślenia, to przerywnik, pauza. Takie zatrzymanie w codziennej gonitwie.

Pomyślałam sobie, że fajnie będzie mieć tę książkę w chwili, gdy jest kiepsko, gdy zaczyna się kryzys. Otworzę ją sobie w dowolnym momencie i przeczytam. No właśnie, właściwie na każdej stronie znajduje się coś wciągającego, coś inspirującego.

Trudno napisać recenzję poradnika. Trudno, bo nie ma tam fabuły, nie ma wiele treści, nie da się wyrazić jednoznacznej opinii. Coś, co dla mnie jest inspirujące i wyzwala dobre emocje, dla Ciebie może być słabe i powodować wymioty. Powiem więc dość krótko i bardzo subiektywnie. ,,Myślnik" to książka dla ludzi kreatywnych, dla ludzi poszukujących natchnienia, dla aktywnych (nie tylko w sensie ćwiczeń i zdrowego stylu życia), dla wszystkich tych, którzy potrzebują ,,myślnika", pauzy. Zakochałam się w tej książce, myślę, że jest jedną z ciekawszych w swojej kategorii. Podkreślam-dla mnie. Cóż...moje siostry mają jakiś magiczny dar trafiania w moje gusta.

________________________

Dawno mnie tutaj nie było...Jakoś chyba 2 miesiące. Sporo czasu. Dawno nie mówiłam też o mojej przemianie, o ćwiczeniach, o kilogramach, o życiu ogólnie. Nowe pomysły na felietony tworzą się w głowie, powstało już kilka szkiców, ale żaden nie nadaje się na umieszczenie tutaj. Niech dojrzewają. Może za jakiś czas wyjdzie z tego coś fajnego. Co do ćwiczeń, to cóż...Muszę się przyznać, że troszkę moje założenia musiałam przerobić. Nie ćwiczę już codziennie, staram się to robić minimum 3-4 razy w tygodniu. Dzieje się tak, ponieważ w mój grafik musiałam wpisać kilka innych spraw. Dlatego na czytania, ćwiczenia i pisanie zostaje skrawek czasu, ale...staram się! Czym mogę się pochwalić, żeby nie było, że totalnie zaległam? Cóż...-12 kg :) Od sierpnia udało mi się wiele osiągnąć. Kilogramy to jedno, ale to, jak przerobiłam myślenie o sobie, o życiu, to jak teraz pokonuję trudności, jak poukładałam sprawy...tego nie da się streścić w kilku zdaniach. Myślę, że osoby, które wpisują sport w swój wolny czas doskonale mnie rozumieją i wiedzą, że jest to pasja, która cholernie wciąga. Nie wierzę, że to mówię...Naprawdę. Ja, totalny leniuch i antysportowy, wiecznie fochnięty z powodu jakiegokolwiek wysiłku ciasteczkowy potwór, mówi, że sport jest fajny. Baa...że ciężko się bez niego żyje. Choćby dla tej chwili warto było zacząć ćwiczyć. Ok, koniec gadania. Na koniec zdjęcia. Aha, jeszcze jedno, ale nie mówcie nikomu...Wcale nie zrezygnowałam ze słodyczy, bo niby dlaczego? :P

 

Desktop1.jpg